(†1759) ks. Michał Ładyński COr — rocznica śmierci
ks. Michał Ładyński COr
ur.: 1690
zm.: 1759.03.31
miejsce śmierci: Gostyń
miejsce pochówku: Gostyń
1759 Dnia i prawie ostatniej godziny marca, Przewielebny Michał Ładyński Gostyńskiej Kongregacji Św. F. N. żył jako syn i bardzo pilnie przestrzegający Instytutu. Urodził się w 1690 roku, wyświęcony w 1716 roku, przeżył 69 lat życia i 42 kapłaństwa. Mąż roztropnością, cnotami i zasługami w tejże Kongregacji bardzo wybitny; w wątpliwościach bardzo stanowczy, życzliwy i gorliwością surową nawet najbardziej zatwardziałych grzeszników zmiękczał serca do Sakramentu Pokuty. Do przedostatniego roku życia, dobrotliwymi słowami, bardziej zrozumiałą nauką, działaniem, był najbardziej przykładnym kaznodzieją. Jako Kustosz zakrystii był niestrudzony, wszystko odpowiednio, zręcznie i wygodnie przygotowywał, aby Kościoła formę, wygodę i ozdobę prawidłowo przystosowywać, wiele cennych i godnych paramentów i innych mebli (?) nieustannym staraniem, jako Matki umiłowany syn, od siebie i od bardzo hojnych dobrodziejów pomnożył. Następnie, jednomyślnymi i ważnymi głosami tych, którzy mają do nich prawo, został, dla zarządzania kościołem, Wspólnotą oraz wspólnymi dobrami, powołany na Prepozyta. Urząd ten do połowy czwartego roku sprawował jak gdyby ojcowską ręką, do wszystkich synów odnosił się z uczuciem. W tym czasie nawet, troskę dla innej przestrzeni właściwą, skrępowaną niedostatkiem, skutecznie otworzył, i za udzielane przez Mecenasów pieniądze, za które (można by powiedzieć oknami Nieba) przyozdobił najokazalej Kościół. Kopułę oraz ołtarz św. Barbary, żyjący jeszcze (oby jak najdłużej) Przew. Paweł Waniszewski, były Prepozyt, bardzo zasłużony Senior, zbudował jak najbardziej ozdobnie, i wzbogacił to trzema tysiącami florenów polskich. Środek ołtarza Św. Krzyża, sławnego cudami, purpurowym jedwabiem (pospolicie aksamitem) pokrył. Potem pewną sumę przeznaczył na bursy (?) dla kościelnych relikwii. Najuboższych, żyjących w naszym szpitalu (o których pamięć zawsze istniała) obdarzył 500 polskimi florenami; pamiętając o swoich krewnych, proporcjonalnie ich obdarzył, jednak najbardziej opuszczone sieroty sumami (pieniędzy) i sprzętami zaopatrzył. Wreszcie pokonany starością, choroby, obtumescencję (?) kolan i inne boleści, jak drugi cierpliwy Hiob, bardzo cierpliwie znosił. Wreszcie wytrwałymi siłami na chwałę Boga Wszechmocnego i Największego oraz dla zbawienia swojej duszy, dokonywał wszystkich obowiązków pobożności, aż, zaopatrzony wszystkimi Sakramentami szczęśliwie umarł. Pochowany dnia 3 kwietnia, niech spoczywa w grobie Ojców.
Oratoriana 62, s. 30


Prezentacja
Nasi święci
Wspomnienia liturgiczne
Aktualności
Bytów
Celle
Gostyń
Poznań
Radom
Studzianna
Tarnów
Tomaszów Mazowiecki