(†1940) ks. Ferdynand Machay COr — rocznica śmierci

†ks. Ferdynand Machay COr
ur.: 1914.12.09
zm.: 1940.06.05
miejsce śmierci: Wiśnicz
miejsce pochówku: Kraków
KS. FERDYNAND MACHAY C.OR.
Ks. Ferdynand Machay pochodził z Jabłonki na Orawie. Do Kongregacji Księży Oratorianów (Filipinów) w Tarnowie wstąpił w 1933 r. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1938 r.
Dzieje jego aresztowania przez Gestapo oraz męczeńskiej śmierci są następujące.
Po wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. ks. Ferdynand Machay spełniał przez pewien czas funkcję kapelana szpitala w Tarnowie. Pewnego dnia podczas obchodu rannych leżących w szpitalu jakiś mężczyzna podający się za polskiego żołnierza poprosił go o wysłuchanie jego spowiedzi. Człowiek ów zaczął biadać nad sobą i nad losem Polski oraz dawał do zrozumienia, że ma zamiar popełnić samobójstwo. Ks. Machay pocieszał go jak mógł, zapewniał go, że Polska na pewno powstanie, że Armia Polska organizuje się za granicą itp. Jak się później okazało, żołnierz ów był konfidentem niemieckim. Ks. Machay został aresztowany w dniu 29 września o godzinie 22.30 przez dwóch oficerów Gestapo. Do rana trzymano go w samochodzie, potem odwieziono go do piwnicy w hotelu Bristol, stamtąd do więzienia w Tarnowie, następnie do więzienia w Krakowie na Montelupich, a stamtąd w dniu 14 maja 1940 r. przewieziono do więzienia w Wiśniczu. Po aresztowaniu został bardzo mocno pobity przez Gestapo, gdyż całą treść spowiedzi Niemcy mieli spisaną.
W czasie pobytu w więzieniu na Montelupich, gdzie obchodzono się z księżmi jeszcze dość względnie, ks. Machay odprawiał trzykrotnie Mszę św. na parterze więzienia, mianowicie w Boże Narodzenie 1939 r., w Nowy Rok 1940 oraz dnia 7 stycznia 1940 r. Z tego okresu dotarły do nas wspomnienia współwięźniów, nadesłane nam przez p. Prospera Jana Żmijewskiego z Krakowa w liście z dnia 23 stycznia 1947 r. P. Żmijewski donosi w tym liście, że zbiera materiały dotyczące martyrologii zwłaszcza na Spiszu i Orawie i że otrzymał sporą paczkę listów dotyczących ks. Machaya, z których cytuje kilka fragmentów. Oto one:
„Pewnego dnia – pisze jeden więzień na Montelupich – wprowadzono do naszej celi młodego księżyka, nowym towarzyszem niedoli był Ks. Ferdynand Machay ze Zgr. XX Filipinów w Tarnowie, bratanek naszego Archiprezbytra. Od razu zdobył sobie zaufanie i miłość (dopisek ręczny: w Gostyniu (mając dobra fundacyjne, przyjmował i utrzymywał wszystkich kleryków) wszystkich. Tu bowiem jego dobre imię-nazwisko i sukienka duchowna za siebie dużo mówiły. – Pełen wiary, gorący patriota, od razu zabrał się do nawracania tych, którzy utracili wiarę w Boga lub istotność Polski. Nigdy nie skarżył się na swój los ani nie upadał na duchu, przeciwnie, zawsze był wesoły, pogodny, jakby w najlepszych warunkach. Z młodym, prawie chłopięcym księdzem, weszło do naszej celi ożywienie i pewna beztroska”.
„Był nieustraszony – pisze drugi towarzysz – śmierci się nie bał, choć wiedział, że jest skazany! Na wszystko był przygotowany; modlił się wiele i innych do wspólnej modlitwy zachęcał. Był wzorem męstwa, ofiarności i skromności. Współwięźniom niczym nie dawał odczuć, iż jego stopień społeczny jest wyższy od otoczenia; przeciwnie: za wszystkich z własnej woli najniższe robił posługi. Co posiadał, ze wszystkim się dzielił. Miłość bliźniego i sztandar kapłaństwa godnie i wysoko trzymał”.
Inny znów bardzo poufale z humorem woła na pożegnanie więzienia Montelupich (przy wywożeniu go do Wiśnicza): „Ferdo! Ty perło kryminału! – z żalem żegnamy Ciebie; twierdzisz, że idziesz na wolność, pojedziesz na Jasną Górę, za nas się pomodlić? Nieprawda! kłam sobie zadajesz; Ty jedziesz uwolnić się ze swej powłoki cielesnej, Ty będziesz w Niebie!… itp. wiele innych zdań”.
Z obszernej paczki listów pozwoliłem sobie bez wyboru przytoczyć choć kilka ustępów na dowód kim był dla współwięźniów ten młody kapłan, i to nie tylko dla „cywilów” lecz nie mniej i dla starszych księży, los z nim dzielących. Tak np. misjonarz Ks. Franciszek Malinowski, później wywieziony do Dachau, skąd ocalony dostał się do Paryża tam leczony niedawno powrócił; tudzież Ks. prof. Rychlicki i Ks. prof. Majgier – z podziwem kreślą swe wspomnienia; ostatni dodając: „Ks. Ferdynand wywierał na nas wszystkich niezwykle silne wrażenie i podnosił nas na duchu, tak, że pod jego wpływem zaczęliśmy na nasz los w więzieniu patrzeć z jaśniejszego punktu widzenia”.
W dniu 17 maja 1940 r. pobito bardzo ks. Machaja w więzieniu w Wiśniczu.
W dniu 8 czerwca 1940 r. wczesnym rankiem zbudził wszystkich w więzieniu w Wiśniczu niezwykły ruch. Apel ranny był o pół godziny później. Potem poszli wszyscy do pracy. Cichaczem powszechnie mówiono, że tego ranka rozstrzelano niedaleko lasku dziesięciu za ucieczkę Krzykacza. Zabito Bińkowskiego, Bobilewicza, ks. Machaya i dwóch jeszcze innych Polaków, nadto pięciu Żydów… Nie chciano początkowo w to wierzyć, ale potem okazało się, że to prawda. Rozstrzelali ich ci sami esmani, którzy przywieźli więźniów z Tarnowa.
W dniu 28 kwietnia 1946 r. odbył się uroczysty pogrzeb ofiar zbrodniarzy hitlerowskich pomordowanych dnia 8 czerwca 1940 r. Między nimi zwłoki ks. Ferdynanda Machaya, które złożone w osobnej trumnie i wywieziono do Krakowa. Umieszczono je u SS. Norbertanek, skąd miano je przewieźć do miejsca rodzinnego, do Jabłonki. Ostatecznie jednak spoczęły na cmentarzu Rakowickim w Krakowie obok grobu jego ciotki, siostry ks. Infułata Machaya, Józefy, która również zginęła męczeńsko z rąk Niemców jako bohaterka walki o polskość Orawy.
Ź r ó d ł a:
- Kronika Kongregacji XX Filipinów w Tarnowie od 1925 do 1951 r.
- • List Prospera Jana Żmijewskiego z dnia 23.01.1947 r. – Arch. Kongr. Oratorium w Tarnowie.
- • Arcybp Adam Kozłowiecki – „Uciski i strapienie”, Kraków 1967
(Dopisek ręczny u dołu strony:) + Staraniem ś.p. Infułata F. Machaya na Salwatorze (proboszczował tam do 1944 r. Inf. Machay gdzie sobie zarezerwował miejsce na cmentarzu.) Jest na grobie pomnik wystawiony przez jego brata Ks. Alojzego Machaya.
Oratoriana 3, s. 60
zobacz również: Ks. Mieczysław Stebart COr, Ks. Jan Chodór COr, Słudzy Boży ks. Ferdynad Machay COr ks. Jan Michałkowski COr męczennicy Oratorium św. Filipa Neri, Gostyń, Święta Góra 2008, s. 4.


Prezentacja
Nasi święci
Wspomnienia liturgiczne
Aktualności
Bytów
Celle
Gostyń
Poznań
Radom
Studzianna
Tarnów
Tomaszów Mazowiecki