(†1974) ks. Stanisław Szczerbiński COr — rocznica śmierci

† ks. Stanisław Szczerbiński COr
ur.: 1892.08.24
zm.: 1974.10.28
kongregacja: Gostyń
miejsce śmierci: Gostyń
miejsce pochówku: Gostyń
Ks. Józef Jura
W S P O M N I E N I E
O śp. Księdzu Stanisławie Szczerbińskim Kapłanie Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri na Świętej Górze Gostyńskiej (1892-1974)
W dniu 28 października 1974 r. o godzinie 19 zasnął w Panu po długim i ciężkim cierpieniu najstarszy Kongregacji w Polsce Ksiądz Stanisław Szczerbiński. W dniu 31 października o godz. 15 odbyły się ceremonie pogrzebowe pod przewodnictwem Księdza Biskupa Franciszka Jedwabińskiego Jego Kolegi kursowego z udziałem około 50 księży, Sióstr zakonnych, zjednoczonego chóru Farnego z Świętej Góry – pod batutą Księdza Kanonika Teodora Lercha, członków rodziny oraz wychowanków, znajomych i wiernych.
W osobie Ks. Stanisława Szczerbińskiego pożegnaliśmy kapłana, który odznaczał się arystokracją ducha. Był on przykładem żywej wiary i modlitwy, tytanem pracowitości i prawdziwym Synem Kościoła, gorliwym czcicielem Matki Bożej Świętogórskiej i pilnym spowiednikiem, harcerzem rozkochanym w pracy młodzieżowej, kaznodzieją i konferencjonistą, oraz oddanym całkowicie wspólnocie Kongregacyjnej.
Ksiądz Stanisław Szczerbiński urodził się dnia 24 sierpnia 1892 roku w Poznaniu. W 1914 r. ukończył Gimnazjum Marii Magdaleny także w Poznaniu. W tym samym roku rozpoczął studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
Podczas wybuchu I wojny światowej znajdował się na Lubelszczyźnie. Tam został aresztowany, wywieziony do Rosji i uwięziony. Przeżył także Wielką Rewolucję Rosyjską. Po powrocie do Kraju zgłosił się do Seminarium duchownego w Gnieźnie. W dniu 12 kwietnia 1921 r. jako kleryk wstąpił do naszej Kongregacji w Gostyniu. 17 grudnia 1922 roku otrzymał święcenia kapłańskie w Gnieźnie. W pierwszym roku kapłaństwa studiował na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przed II wojną światową pracował jako ekonom i wychowawca wśród młodzieży konwiktowej prowadzonej na Świętej Górze od 1920 roku. W międzyczasie około pół roku przebywał w Belgii u OO. Benedyktynów, zwiedził także Włochy. Prowadził rekolekcje parafialne i zamknięte. Lata okupacji hitlerowskiej po uwolnieniu z aresztu w Bruczkowie przebywał w Studziannie i pomagał w pracy duszpasterskiej oraz głosił rekolekcje parafialne. Po II wojnie światowej został superiorem na Świętej Górze. Po 2 latach przełożeństwa przeszedł do Bytowa w celu zorganizowania placówki parafialno-kongregacyjnej. Tam gorliwie pracował przez 7 lat.
W 1954 r. wrócił do Gostynia a od 1955-58 był powtórnie superiorem na świętej Górze. Ostatnie lata życia w szczególny sposób poświęcił Bogu, swoje siły, doświadczenie, prace i coraz większe cierpienie oddawał Kongregacji. Równocześnie nadal spełniał we wspólnocie Kongregacyjnej różne funkcje: opiekuna ministrantów, kasjera, magistra, nowicjuszów, spowiednika Sióstr, moderatora kapłanów Dekanatu Gostyńskiego i do 1973 r należał do Rady Kongregacji.
Pan Bóg obdarzył ks. Szczerbińskiego różnymi zdolnościami, szczególnie dobrą pamięcią, słuchem, silną wolą i bystrością umysłową.
Równocześnie Pan Bóg dopuścił ciężki krzyż cierpienia w postaci choroby astmy oskrzelowej oraz osłabionego wzroku, którym jednak głęboko patrzył w życie ludzkie i dostrzegał działanie nadprzyrodzone.
Po pogrzebie słyszało się różne zdania: „to był człowiek wyjątkowy, nieprzeciętny a nawet sięgający heroizmu”.
Czym się szczególnie odznaczał Ksiądz Szczerbiński?
W i a r ą, która rzutowała na Jego sposób myślenia, mówienia i postępowania. Ona była fundamentem pełnego posłuszeństwa Kościołowi i Przełożonym Kongregacyjnym w chwilach prób i doświadczeń. Tylko żywa wiara była siłą w cierpieniu, w mężnym znoszeniu przeciwności życiowych, płacenia dobrem za złe. Dużo modlił się w kaplicy i to zawsze klęcząco a nigdy w pozycji siedzącej czy półklęczącej, albo z podpieraniem się łokciami na klęczniku. Nawet na rozmyślaniu nie siedział, ale zawsze klęczał.
Z wiarą przyjmował cierpienia i łączył je z cierpieniami Jezusa.
Często wzbudzał akty strzeliste, różne intencje i w ten sposób przetwarzał je na wartość nadprzyrodzoną.
Żywa wiara była także źródłem drugiej szczególnej Jego cnoty a mianowicie: p r a c o w i t o ś c i
Pracował tam, gdzie zachodziła potrzeba, pracował przez całe życie, cieszył się, gdy mógł coś zrobić: nigdy nie narzekał na pracę a raczej pod koniec życia utyskiwał, że już nie może pracować. Pracował wytrwale w konfesjonale, służąc z radością kierownictwem duchowym osobom świeckim i duchownym. Nie mógł w Kościele, to spowiadał w pokoju. Trzy dni przed śmiercią, przyjechali jego penitenci kapłani, by od leżącego w łóżku spowiednika otrzymać rozgrzeszenie. Jeżeli dużo spowiadał, to wtedy wyrażał zadowolenie „to była ładna praca, dzięki Bogu, że mogłem w czymś usłużyć” itd. Podobnie bardzo chętnie głosił kazania. Przeprowadzał rekolekcje w różnych częściach Polski. Do dziś mile wspominają konferencje Zmarłego byli uczestnicy rekolekcji młodzieżowych w latach międzywojennych podczas zjazdów sodalicyjnych i dla maturzystów. Po wojnie ostatniej prowadził kilka serii rekolekcji zamkniętych zakonnych, kapłańskich i świeckich.
Jako polonista przemawiał wspaniałym stylem i dobrą dykcją, chociaż głęboka treść była czasem za trudna dla ogółu słuchaczy. Szczególnie urzekał rozważaniami wspólnie prowadzonej drogi krzyżowej.
Pracowitość Ks. Szczerbińskiego obejmuje nie tylko posługę kapłańską, a więc ambonę, konfesjonał czy ołtarz. On pragnął być wszystkim dla wszystkich. Udzielał się całym sercem Kongregacji jako całości i poszczególnym członkom.
Służył wszelkimi możliwymi środkami. Do przybywających poza domem pisał listy bogate treścią, podawał wydarzenia domowe i inne okoliczności. Nowicjuszom, chłopcom gimnazjalnym a nawet kapłanom udzielał lekcji języków obcych – niemieckiego i francuskiego, względnie łaciny. Nawet w przed dzień śmierci uczył języka niemieckiego Siostrę chodzącą do szkoły i pełniącą przy nim dyżur. Zawsze był gotów zastąpić w różnych zajęciach i pomagać wszelkimi swoimi możliwościami. Nade wszystko miał zawsze otwarte drzwi swojego pokoju i serce z habitualną gotowością wysłuchania, doradcy i pomocy. Do końca życia interesował się i angażował w życie Kongregacyjne. Jako dowód przytaczam słowa listu napisanego pod dyktandem na 4 dni przed śmiercią, skierowane do księży pracujących w Genui we Włoszech… „Przeżywam bardzo boleśnie, że sam nie mogę przyłożyć pługa do Waszej znojnej orki. Co mogę chętnym sercem szczerze i po bratersku oddaję… Niechaj miłość ogniem płonie a wyjdzie z zamętu świat ducha. Bogata poezja naszych wieszczów zwłaszcza emigranckich doda wam jednego bodźca. I oni przecież tęsknili do swoich i pragnęli rozsławiania imienia Ojczyzny. Sam Wam już tylko swą ofiarą i modlitwą mogę pomóc. Bierzcie więc ile tylko wlezie na tą podziurawioną łopatę… Polonię trzeba wspierać duchowo i umysłowo, by się młode pokolenie nie zatracały dla narodu. Niech dobry Bóg wam błogosławi”.
Przytoczona notatka z ostatniego listu wskazuje na Jego ducha. Nadal obejmuje sprawy Kongregacji, Ojczyzny, Polonii i Kościoła.
W dniach najcięższej choroby przypadł synod Biskupów w Rzymie. Żywo się nim interesował. Modlił się za ojców Synodu z Ojcem św. na czele, często dopytywał się co się tam dzieje i słuchał radia Watykańskiego. Trzeba także podkreślić, że mało kto z kapłanów tak dobrze znał Uchwały, Dekrety i Konstytucje ostatniego Soboru Watykańskiego II jak właśnie Ks. Stanisław Szczerbiński. Wszystko bowiem co Kościół ukazywało, co Kościoła dotyczyło nie było Mu obce. Wszystko brał do serca. Tak więc pracowitość księdza Szczerbińskiego obejmowała wszystko, angażowała całą Jego osobowość w sprawy Kongregacji i Kościoła katolickiego.
Omawiając sylwetkę Jego nie można pominąć jeszcze jednej szczególnej cechy a mianowicie: młodości duchowej.
Jako młody kapłan od lat przedwojennych i po wojennych rozmiłowany był w harcerstwie z młodzieżą. Bezpośrednio rozmawiał, korespondował. Przedwojenni wychowankowie ogólnie stwierdzają, że „miał twardą rękę, ale dobre serce”. Z dużym poczuciem humoru znał wiele drobnych dowcipów i lubił piosenki.
Na trzy dni przed śmiercią wręczając jednemu z kapłanów kongregacyjnych zeszyt z piosenkami harcerskimi, zadrżał, wzruszył się. Widać czym one były w jego życiu. Towarzyszyła mu do końca życia młodość ducha i świeżość umysłu.
Jeszcze w tym roku układał oryginalne powitania dla młodzieży witających często na Świętej Górze Księży biskupów przyjeżdżających na odpusty jubileuszowe lub z okazji zakończenia rekolekcji zamkniętych. W chwilach poważnego cierpienia dużo humoru, optymizmu i heroizmu trzeba, żeby śpiewać piosenkę nawet taką: „Wlazł kotek na płotek”.
Na konto szczególnych zasług śp. Ks. Stanisława Szczerbińskiego należy zaliczyć:
- Przyjęcie OO Benedyktynów do Tyńca i odnowienie działalności Opactwa Tynieckiego.
- Poważny przyczynek w przeprowadzaniu koronacji Cudownego obrazu Matki Bożej Świętogórskiej w 1928 roku.
- Wybudowanie domów mieszkalnych pracownikom rolnym w majątkach klasztornych przed II wojną światową.
- Uregulowanie spraw majątkowych z Rodziną Fundatorów w 1946 r.
- Rozpoczęcie remontu zagrożonej kopuły Bazyliki Świętogórskiej za jego superioratu w 1956 r.
- Powstanie domu rekolekcyjnego na Świętej Górze w 1957 r.
- Remont i rozbudowa organów w 1958 r
- Przygotowanie formularza mszalnego na nowe Święto Matki Bożej Róży Duchownej.
- Ponadto z inicjatywy i przy pomocy jego został zasadzony na cmentarzu Świętogórskim „dąb jubileuszowy” w miejscu, gdzie odbywały się uroczystości 1000-lecia biskupstwa Poznańskiego łącznie z 500-leciem kultu Matki Bożej Świętogórskiej i 300-lecia Kongregacji w Polsce.
Powyższe dane są tylko cząstką Jego długiego i bogatego życia
Był człowiekiem wymagającym dużo od siebie, ale żądającym także wiele od drugich. To sprawiało, że należał do ludzi szanowanych, ale nie lubianych.
Przyszłość oceni obiektywniej Osobę Zmarłego. Wydaje się jednak, że przejdzie On do historii jako człowiek wykraczający poza przeciętność. Możemy ufać, że jak za życia chciał służyć, pomagać wszystkim, to tym bardziej teraz, to co nasze w życiu doczesnym nie będzie mu obce w życiu wiecznym.
Oratoriana 12, s. 66
1974 Dnia 28 października zmarł Przew. O. Stanisław Szczerbiec-Szczerbiński; urodzony dnia 24 sierpnia 1892 roku i tam 3 września został ochrzczony, zrodzony przez szlachetnych Wincentego i Jadwigę z domu Siemianowską. Dnia 12 kwietnia 1921 roku wstąpił do Kongregacji Gostyńskiej. Po otrzymaniu Świadectwa Dojrzałości w 1914 roku w Poznaniu, podjął studia filologii polskiej najpierw w mieście Krakowie. Podczas pierwszej wojny światowej (1914-1918), jako wydalony do imperium Rosyjskiego, znalazł się w Moskwie, natomiast podczas rewolucji bolszewickiej został tam na kilka miesięcy wtrącony do więzienia. Po skończeniu wojny powrócił do rodziny, aby zostać Oratorianinem. Studia teologiczne odbywał w Poznaniu i w Gnieźnie, które zostały uwieńczone kapłaństwem dnia 17 grudnia 1922 w katedrze w Gnieźnie. Po spędzeniu krótkiego czasu na Świętej Górze, został przez Kongregację wysłany do Belgii i Francji dla kontynuowania studiów, zwłaszcza języka francuskiego i dla poznania życia Oratorianów. W latach 1929-1939 funkcjonował jako kierownik filipińskiego konwiktu na Świętej Górze, przez kilka lat uczył w Liceum Gostyńskim, prowadził rekolekcje dla ludu, dla zakonnic i dla kapłanów, uznawany był za wybitnego kaznodzieję. Przed drugą wojną światową przez kilka lat był Deputatem. Po rozpoczęciu wojny wiernie strzegł Sanktuarium aż do wydalenia przez hitlerowców i do przymusowego umieszczenia na pół roku w klasztorze w Bruczkowie. Czas wojny spędzał w Studziannie i w okolicy. Po powrocie na Świętą Górę został wybrany Prepozytem. Od początku 1947 roku przez siedem sprawował opiekę duszpasterską w mieście Bytowie. Potem został odwołany do Oratorium Gostyńskiego i tutaj przez 2 lata funkcjonował jako Deputat, jako prefekt skarbca i nowicjatu. Górował wrodzonymi przymiotami, pamięcią, wykształceniem, grzecznością. Był mężem boleści z powodu stanu zdrowia, miłującym pracę, kochającym modlitwę, bardzo oddanym Kongregacji, człowiekiem pokuty; swoją szorstką naturę podporządkowywał aż do dobrego wyniku. Powinien być zaliczony do bardziej zasłużonych i wybitniejszych Filipinów. Na jego życzenie został pochowany w ziemi cmentarza.
Oratoriana 62, s. 43


Prezentacja
Nasi święci
Wspomnienia liturgiczne
Aktualności
Bytów
Celle
Gostyń
Poznań
Radom
Studzianna
Tarnów
Tomaszów Mazowiecki