(†1978) ks. Augustyn Zgama COr — rocznica śmierci
Kiedy:
2020.01.30 całodniowy
Europe/Warsaw Strefa czasowa
2020-01-30T00:00:00+01:00
2020-01-31T00:00:00+01:00

† ks. Augustyn Zgama COr
ur.: 1905.08.19
zm.: 1978.01.30
kongregacja: Gostyń
miejsce śmierci: Gostyń
miejsce pochówku: Gostyń
Wspomnienie pośmiertne
Nawiązując do homilii pożegnalnej wygłoszonej w dniu pogrzebu ś.p. Ks. Augustyna, pragnę w treść niniejszego wspomnienia również wpleść słowa łacińskiego powiedzenia: „Media vita in morte sumus. Słowa powyższe nie upiększą bynajmniej naszego wspomnienia, nie dodadzą też splendoru zasługom zmarłego Kapłana, ale odsłonią tajemnicę cierpienia i pasmo zmagań z chorobą, która oplatała Jego kapłańskie życie od najmłodszych lat powołania. Cierpiący Kapłan daleki był od modelu stereotypowych „męczenników” przewlekłych chorób to jednak na swój sposób przeżywał na co dzień treść swego łacińskiego powiedzenia w całym wymiarze tragicznych słów. Powiedzenie to możemy swobodnie przetłumaczyć na język polski, aby oddać jego sens: „Pośrodku życia popadliśmy w pęta śmierci”. Nie znam kontekstu z jakim łączą się te łacińskie wyrazy. Gdy je odnalazłem w przeddzień pogrzebu śp. Ks. Augustyna zabrałem je z lektury duchownej, aby zadedykować je Zmarłemu, skoro przyszło mi w imieniu wspólnoty kongregacyjnej pożegnać Go w Bazylice Świętogórskiej w czasie liturgii żałobnej w Uroczystość Matki Bożej Gromnicznej 1978 roku. Nie zamierzam apoteozować choroby ani też w jej ascetyczny charakter wnikać. Choroba według nauki Bożej ma swoje uzasadnienie i wyznaczoną rolę w życiu ludzkim. Z doświadczenia wiemy wszyscy, sądząc po ludzku, że cierpienie osłabia człowieka, działa hamująco na rozwój sił twórczych, wyłącza człowieka, a więc i kapłana z rytmu twórczej pracy, nie dopuszcza do sukcesów i pozbawia radości płynącej z czynnej posługi bliźnim. Pośrodku życia, u szczytu dojrzałych męskich lat zdolni jesteśmy do porywających wyczynów, poświęceń i zdobywania życiowych sukcesów. Zapadły mi głęboko w pamięci słowa Księdza Prymasa Kardynała Wyszyńskiego: „Życie kapłana nawet trudne, pełne przeciwności i słabości, ma wielkie znaczenie. Choćby tylko jedną Mszę św. odprawił, można powiedzieć; warto było udzielić mu święceń kapłańskich, bo dał rodzinie ludzkiej dary nie dające się w swojej wartości ocenić”. Zmarły Kapłan mógłby dziś w wieczności poskarżyć się Bogu słowami psalmu na swój człowieczy ziemski los. Tak wcześnie, w pełni męskich sił… „Oplotły mnie więzy śmierci, dosięgły mnie pęta otchłani, popadłem w strach i udrękę…” /Ps. 114/. Należy też przypuszczać, że śp. Ks. Augustyn w udręce długoletniej choroby modlił się do Pana ufnie słowami następnych strof wspomnianego psalmu: „O Panie ratuj me życie…”. Długotrwała choroba nie załamała go, ale prowokowała do nieustannej walki o życie i jego przedłużenie do późnej starości. Walkę tę podjął zdecydowanie. Starsi kapłani kongregacji i mieszkańcy Gostynia bliżej związani z osobą Zmarłego oraz lekarze miejscowego szpitala mogą poświadczyć tę wolę walki o życie, które otrzymał z rąk Ojca Niebieskiego a na ziemi ofiarował kapłaństwu Chrystusowemu. W naszych czasach, kiedy życie traci na wartości, gdy się je niszczy, nim poniewiera, zatraca jego sens, trzeba by zajrzeć do wieloletniej karty chorobowej zmarłego Kapłana, aby nabrać otuchy w przypadku własnych dolegliwości, które nas zniechęcają lub usposabiają hipohondrycznie. Swoją doczesną historię rozpoczął śp. Ks. Augustyn Zgama w dniu 19 sierpnia 1905 roku w Jabłonce /diec. krakowska/ na Orawie. Wczesne lata szkolne przeżył pod opieką wuja kapłana na Węgrzech. Z tamtych czasów wyniósł na całe życie umiłowanie języka węgierskiego i głęboki szacunek dla tradycyjnych więzi polsko-węgierskich kultywowanych w naszym Narodzie od wieków. Po roku 1919 powraca do kraju aby kontynuować naukę w odrodzonej Ojczyźnie, naprzód w gimnazjum w Nowym Targu a następnie na studiach w Krakowie. Szuka miejsca dla siebie w wspólnotach zakonnych a znalazłszy Oratorium św. Filipa Neri wiąże z nim całe długie życie. Wysłany przez przełożonych Oratorium Gostyńskiego na studia filozoficzno-teologiczne do Montsoult pod Paryżem przygotowuje się do kapłaństwa. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1932 po czym wraca do Polski, do macierzystego Oratorium na Świętej Górze. W następnych latach uzupełnia studia z zakresu filologii francuskiej na Uniwersytecie Poznańskim i w roku 1937 otrzymuje stopień magistra filozofii. W latach okupacji podziela los wygnańczy wielu kapłanów Archidiecezji Poznańskiej. Dotknięty chorobą płuc z większym trudem niż inni znosi wygnanie i pobyt w Bruczkowie. Po uwolnieniu z obozu przenosi się do Tarnowa. Po zakończeniu działań wojennych powraca do Gostynia ku radosnemu zdziwieniu znajomych i w poczuciu przezwyciężenia własnej niebezpiecznej choroby. W miarę swych możliwości służy diecezji i zastępuje brakującego duszpasterza w parafii Siemowo pod Gostyniem. Zachowane z tego okresu liczne dokumenty urzędowe potwierdzają troskę Ks. Augustyna o utrzymanie kościoła, dawnego probostwa i zagwarantowanie egzystencji materialnej następnym duszpasterzom diecezjalnym. Służy również macierzystej Kongregacji jako minister a na szerszej płaszczyźnie pozostaje dla wszystkich konfratrów bez różnicy wieku i funkcji zajmowanych w kongregacji doradcą, powiernikiem, tłumaczem obcojęzycznych tekstów, kolegą i wytrawnym hodowcą pszczół wśród gostyńskich pszczelarzy. Wielkie poszanowanie zachował zmarły Kapłan do swej rodzinnej ziemi, dalekiej Orawy, do której tęsknił i o której wiele opowiadał młodszym kapłanom. Nikt z otoczenia konfraterskiego nie oczekiwał nigdy od schorowanego Kapłana nadzwyczajnych rzeczy, nikt też nie usłyszał z jego ust egzaltowanych i patetycznych słów lub moralizatorskiej interwencji ani dostrzegł upozorowanych gestów. Myśli swe przyoblekał Ks. Augustyn w słowa proste, oryginalne, odpowiadające wewnętrznemu przekonaniu i poglądom. Słowa Jego – jak to bywa u człowieka żyjącego wśród podobnych mu słabych istot – przekazywały na co dzień bliźnim braterskie pozdrowienie, refleksje wewnętrzne, spostrzeżenia z bieżącego życia lub zlewały się często w wartki potok wspomnień z lat minionych. Prowokowały słuchaczy do bojowych dyskusji, poddawały oryginalne przemyślenia, zdradzały codzienne nastroje Jego ludzkiej duszy, ujawniały troskę o dobro wspólnoty, wyrażały zakłopotanie wobec spraw niezrozumiałych, niedowierzanie ludzkim obietnicom i przedsięwzięciom a czasami zwykły ludzki lęk. W zbiegu dyskusyjnych antagonizmów uderzały kłującym ostrzem lub rubaszną anegdotą. W wypowiedziach spontanicznie konstruowane kontraargumenty burzyły stereotypowe szyki myślowe u rozmówców. Pełnił w niejednej sytuacji – jak to ktoś określił – rolę katalizatora, gdyż pobudzał reakcje przemian „małych stabilizacji pojęciowych” w gronie najbliższych. Pozostawał sobą w nurcie niekiedy skomplikowanych przemian kongregacyjnych, pośród układów dla siebie korzystnych i bardzo często nie korzystnych. Był osobowością obdarzoną dziedzictwem charakterologicznych cech orawskich przodków wywodzących się z bardzo starej grupy etnicznej, niezależnych obywateli Państwa Orawskiego, rzeczników wolności na swoim gruncie, dumnych gazdów zachowujących stare przywileje i niezależność. Śp. Ks. Augustyn Zgama na przestrzeni 73 lat życia zachował indywidualność, która nie pretenduje do beatyfikacji, ale którą trzeba z miłością zachować w wspomnieniach naszej Federacji na długie lata zaś duszę polecić w modlitwie i Najświętszej Ofierze Ojcu Najlepszemu, ponieważ miłosierny Bóg na pewno imię Jego zachowa na wieki w swej miłującej Pamięci.
o Ks. mgr Augustynie Zgama seniorze Kongregacji Gostyńskiej
zmarłym w dniu 30 stycznia 1978 roku w Gostyniu.Ks. Jan Tomczak C.Or.
Oratoriana 17, s. 2


Prezentacja
Nasi święci
Wspomnienia liturgiczne
Aktualności
Bytów
Celle
Gostyń
Poznań
Radom
Studzianna
Tarnów
Tomaszów Mazowiecki