(†1999) ks. Marian Zieliński COr — rocznica śmierci

† ks. Marian Zieliński COr
ur.: 1924.08.03
zm.: 1999.12.19
kongregacja: Radom
miejsce śmierci: Radom
miejsce pochówku: Radom
„ODSZEDŁ KAPŁAN…”
/słowo o śp. Księdzu Marianie Zielińskim COr/
Wzruszył się Jezus i rozrzewnił, patrząc na zmarłego Łazarza. Nawet zapłakał…
Z takimi uczuciami stajemy dzisiaj przy trumnie śp. Ks. Mariana Zielińskiego, naszego współbrata, cenionego kierownika duchowego, wychowawcy kapłanów, wieloletniego duszpasterza parafii Matki Bożej Królowej Świata w Radomiu.
Kiedy w maju 1595 r. Przyszła śmierć po św. Filipa, przywitał ją słowami: „Żyć trzeba zawsze w Bogu, a umierać dla siebie”. Tak też umierał nasz współbrat śp. Ks. Marian. Choroba nowotworowa, która nasiliła się wiosną tego roku, zmusiła go do leczenia się w radomskich szpitalach, a potem przez wiele miesięcy w swoim kapłańskim pokoju – miejscu modlitwy i cierpienia – przygotowywał się do przejścia w progi Domu Pana. Bóg, w swoich niezmierzonych planach Opatrzności – jak wróbla w garści – chwycił jego ludzki mięsień serca. Odszedł do Pana 19 grudnia 1999 r. w późnych godzinach wieczornych, „bo dusze sprawiedliwych są w ręku Boga”.
Zmarły ks. Marian Zieliński przyszedł na świat 3 sierpnia 1924 r. w Głogówku koło Gostynia Poznańskiego. Jego rodzice: Maria i Marcin Zielińscy, przez całe życie związani byli z sanktuarium Matki Bożej na Świętej Górze prowadzonym przez Księży Filipinów. Ojciec przez 50 lat był zakrystianinem w bazylice świętogórskiej, matka zaś zajmowała się wychowaniem swych jedenaściorga dzieci.
Zmarły ks. Marian szkołę podstawową ukończył w Gostyniu. W wieku 16 lat został w 1940 r. wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec. Upokarzany przez okupanta zmuszany był do ciężkiej i wyczerpującej pracy, w wyniku czego nabawił się przewlekłej choroby płuc. Przez 5 lat pobytu na ziemi niemieckiej kontynuował naukę na tajnych kompletach. W 1945 r. powrócił do Polski i ukończył gimnazjum w Gostyniu.
Doświadczenie ciężkich lat wojny i okupacji wyzwoliło w młodym sercu Mariana Zielińskiego pragnienie ofiarnej służby bliźnim. Tak zrodziło się powołanie kapłańskie. Po zdaniu matury wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie pod duchowym sztandarem św. Filipa Neri. Myślał, bowiem o kapłaństwie we wspólnocie filipińskiej, bliskiej mu przez sąsiedztwo kościoła i klasztoru na Świętej Górze. Także wybór drogi kapłańskiej przez kolegów ze szkoły i konwiktu w klasztorze Księży Filipinów, decyzja rodzonego brata śp. Ks. Edwarda przyjęcia stanu duchownego w Kongregacji św. Filipa, a szczególnie modlitwa matki przed cudownym obrazem Świętogórskiej Róży Duchownej sprawiły, że śp. Ks. Marian usłyszał głos Bożego powołania.
Wstępując do wspólnoty filipińskiej 10 września 1947 r. odbył studia, a następnie przyjął święcenia kapłańskie w Tarnowie 16 grudnia 1951 r. Przez szereg lat angażował się duszpastersko w kościele Księży Filipinów w Tarnowie. Pełnił odpowiedzialną funkcję ojca duchownego alumnów z poszczególnych domów Federacji studiujących w Tarnowie. Ponadto w wielu świątyniach posługiwał w konfesjonale.
We wrześniu 1964 r. podjął pracę duszpasterską w Radomiu. Po erygowaniu autonomicznej Kongregacji filipińskiej został 4 października 1972 r. wybrany na jej pierwszego prepozyta i rektora życia parafialnego. Sprawował tę funkcję w poczuciu odpowiedzialności i pilności w obowiązkach.
Kochał Maryję. Często lubił podróżować do pobliskiej Studzianny czy rodzinnej bazyliki świętogórskiej, aby wpatrywać się w oblicze Matki. Kochał ludzi i był przez naszych parafian wyjątkowo szanowany. Był wiernym sługą konfesjonału. Spowiadał w kościele, a także formował sumienia alumnów radomskiego Seminarium Duchownego, sióstr zakonnych, zwłaszcza bezhabitowych. Był miłośnikiem przyrody i lubił pracę w ogrodzie, przy pszczołach. Często pokonywał długie trasy rowerowe do lasu. Na szczególną uwagę zasługuje jego bezinteresowna posługa na rzecz chorych i potrzebujących.
Śp. Ks. Marian Zieliński odszedł po nagrodę wieczną u progu Roku Wielkiego Jubileuszu 2000 chrześcijaństwa, w 75 roku życia, po 48 latach kapłaństwa. Dzisiaj stajemy w tej liturgicznej wspólnocie Kościoła, aby powtórzyć: „Życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale nie kończy”. Właśnie wtedy, kiedy gaśnie oddech i bicie serca drogiej i ukochanej nam osoby, cień drugiego brzegu staje się niemal dotykalny…
Rozpoczynamy liturgię Mszy świętej w przekonaniu, że dobre czyny idą za śp. ks. Marianem Zielińskim. Prosimy jednak Boga, aby oczyścił go od wszelkiej winy i wprowadził do społeczności świętych.
ks. Piotr Karasek COr
słowo wstępne, wygłoszone podczas Mszy świętej pogrzebowej
Oratoriana 40, s. 139


Prezentacja
Nasi święci
Wspomnienia liturgiczne
Aktualności
Bytów
Celle
Gostyń
Poznań
Radom
Studzianna
Tarnów
Tomaszów Mazowiecki