(†2000) ks. Władysław Nater COr — rocznica śmierci

† ks. Władysław Nater COr
ur.: 1917.09.02
zm.: 2000.09.19
kongregacja: Studzianna
miejsce śmierci: Tomaszów Mazowiecki
miejsce pochówku: Studzianna
ŚP. KS. WŁADYSŁAW NATER COR.
SENIOR KONGREGACJI STUDZIAŃSKIEJ
Dnia 19 września roku 2000 w szpitalu w Tomaszowie Mazowieckim zmarł Ks. Władysław Nater – Senior Kongregacji Studziańskiej – kronikarz, autor kilku pozycji książkowych i nie wydanej dotąd drukiem księgi „Księga rocznic i wspomnień zmarłych oraz wydarzeń Federacji Oratoriów Polskich” opracowanych w roku 1985. Zmarły kapłan ur. się dnia 2 września 1917 r. w Domachowie, w Archidiecezji Poznańskiej. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w gostyńskim Gimnazjum zamieszkując w konwikcie Księży Filipinów na Świętej Górze w Gostyniu. Dnia 21 czerwca 1937 roku wstąpił do Kongregacji Oratorium Św. Filipa Neri i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie gdzie dnia 14 czerwca 1942 roku otrzymał święcenia diakonatu, a następnie 9 sierpnia 1942 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk Biskupa Franciszka Lisowskiego. Śp. Ks. Władysław pełnił różne funkcje duszpasterskie w Bytowie na Pomorzu, w Studziannie gdzie był przełożonym, proboszczem, katechetą, uzdolnionym kaznodzieją. Odznaczał się pogodą ducha, radością, dowcipem, uzdolniony zwłaszcza znajomością historii, języków klasycznych: łaciny i greki. Śp. kapłan był wielkim czcicielem Matki Bożej, której sławę głosił w częstych wystąpieniach kaznodziejskich, był również cenionym kierownikiem duchowym dla kapłanów, rekolekcjonistą i spowiednikiem sióstr zakonnych. Odznaczał się również umiłowaniem Ojczyzny wykorzystując w swoim duszpasterstwie każdą rocznicę, wydarzenie historyczne, uroczystościami akademiami patriotyczno-religijnymi, których był organizatorem, twórcą. Po radościach jubileuszu 50-lecia kapłaństwa, który przeżywał w 1992 roku zaczął dotkliwie odczuwać słabości i dolegliwości zdrowotne. Ostatnie lata swego życia przeżywał w samotności swojego pokoju. Dnia 22 września 2000 r. odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. Ks. Władysława. Wyprowadzenie Zmarłego z kaplicy św. Anny do bazyliki studziańskiej a następnie w kondukcie pogrzebowym przeniesiono trumnę zmarłego kapłana na miejscowy cmentarz do grobowca filipinów studziańskich. Liturgii pogrzebowej przewodniczył ks. Bp Adam Odzimek — biskup pomocniczy z Radomia oraz licznie zgromadzeni kapłani diecezjalni i filipini z wszystkich domów Federacji Polskiej. Kazanie pogrzebowe wygłosił Ks. Zbigniew Starczewski — prokurator federacji, natomiast słowo pożegnania i podziękowania wygłosił superior Kongregacji studziańskiej a zarazem proboszcz tejże parafii Ks. Jerzy Cedrowski COr. Oprawę liturgiczną ceremonii pogrzebowej sprawowały chór parafii studziańskiej oraz orkiestra „BAZYLIKON” ze Studziannej pod dyrekcją Ks. Kazimierza Jelonka COr. Śp. Ks. Władysław swoim charyzmatycznym kapłańskim i filipińskim życiem pozostaje wciąż żywy i barwny w naszej pamięci modlitewnej.
KAZANIE NA POGRZEBIE
ŚP. KS. WŁADYSŁAWA NATERA
Vita nutatur non tollitur. Życie się tylko zmienia, ono się nie kończy.
Ekscelencjo, Najczcigodniejszy Księże Biskupie, Czcigodni Bracia Kapłani, i Współbracia w Filipińskim powołaniu, Wielebne Siostry Zakonne, Droga Rodzino Zmarłego Księdza Władysława, Bracia i Siostry uczestnicy żałobnej uroczystości Księdza Władysława.
Przeżywając obrzędy pogrzebowe, ogarnięci wiarą w nieśmiertelność nie dzielimy w duszy poglądów ludzi opowiadających się tylko za końcem. Dla nas ludzi wierzących włączonych we wspaniałą prawdę świętych obcowanie odejście człowieka w inny świat, w wieczność ma swoistą wymowę. Stając wobec tajemnicy śmierci kapłana, duszpasterza, głosiciela odwiecznej prawdy Bożej dotykamy najgłębszych pokładów ludzkiego serca i duszy, a zarazem pragniemy właściwie odczytać czym jest, czym było kapłaństwo Ojca Władysława? Teologia określa, że kapłan — „sacerdos” — to ten, który „sacra Christi dat, docet et ducet”. Kapłan to ten wybraniec Boży, który święte wartości i dobra Chrystusa Syna Bożego przekazuje i daje światu. Kapłan jest jednocześnie tym, który uczy w imieniu Chrystusa i z Jego upoważnienia sprawuje mandat przebaczania i udzielania Bożego miłosierdzia. A więc kapłan daje Chrystusa, uczy o Chrystusie i prowadzi człowieka do Chrystusa. Nie ma innego posłannictwa kapłańskiego nie ma innego rozwiązania i nie ma innego oblicza ponad to, by kapłan dawał Chrystusa i o Nim nauczał i do Niego człowieka prowadził. Przypominając naukę Kościoła o Chrystusowym kapłaństwie w takiej chwili jak obecna, gdy otaczamy modlitwą i sercem trumnę kapłana i pragniemy sięgnąć pamięcią, i jeszcze raz dostrzec sylwetkę Drogiego nam Kapłana, Współbrata możemy powiedzieć, że takim był i takim pozostanie w naszej pamięci Ksiądz Władysław, „sacerdos – sacra Christi dat, docet et ducet”.
Sięgając do historii życia kapłana, Księdza Władysława zauważamy u początku tej historii Czcigodnych Rodziców Księdza Władysława Ludwika i Katarzyny z domu Wujek, którzy obdarzyli życiem jako owocem swojej małżeńskiej miłości, wiele dzieci. Wśród nich Władysława, który urodził się 2 września 1917 roku w Domachowie, w cieniu świętogórskiej bazyliki i w klimacie religijnej atmosfery i umiłowania Boga i ludzi.
Szkołę podstawową ukończył w Domachowie, a następnie zgłosił się do Konwiktu Księży Filipinów na Świętą Górę Gostyńską i do Gimnazjum, i Liceum w Gostyniu, które ukończył w 1937 roku. Po zdaniu matury 21 czerwca 1937 roku zgłosił się do Kongregacji by w szeregach filipińskich przygotowywać się do święceń kapłańskich, które otrzymał dnia 9 sierpnia 1942 roku w Tarnowie z rąk biskupa Franciszka Lisowskiego. Kapłaństwo, które kochał, na które czekał i które w swoim sercu cenił od samego początku naznaczone było cieniem krzyża, ofiary, niepokoju. Bo przecież to czas okupacji hitlerowskiej. W takim to klimacie rozpoczynał swoje kapłaństwo z krzyża okupacji, niewoli, niepewności jutra ale też wielkiej nadziei w Zmartwychwstanie tej, która nie zginęła.
Podejmując próbę choćby w wielkim skrócie podjęcia syntezy życia śp. Księdza Władysława z całą odpowiedzialnością można powiedzieć, że był to kapłan miłujący Boga i Matkę Najświętszą, szanujący swoje kapłaństwo i kapłaństwo drugich, kochający ludzi, którzy stawali na jego drodze duszpasterskiego posłannictwa. Był pionierem odbudowy kościoła i życia religijnego na polskich Kaszubach w Bytowie, gdzie stał się współzałożycielem razem ze śp. Ks. Stanisławem Szczerbińskim Kongregacji Oratorium Św. Filipa. Nie ograniczał się tylko do pracy katechetycznej, kaznodziejskiej w Bytowie, ale w okolicznych opustoszałych w powojennych czasach parafii. Kiedy wrócił do swojej umiłowanej Studzianny pozostał w niej jako kapłan, duszpasterz, ojciec duchowny wielu dekanatów dawnej sandomierskiej obecnie radomskiej diecezji. Utalentowany kaznodzieja, odznaczający się wprost fenomenalną pamięcią wydarzeń historycznych umiał pobudzać do refleksji i do umiłowania ojczystej mowy, pięknej literatury polskiej. Doskonały znawca historii i prawdziwego patriotyzmu naszej Ojczyzny. Śp. Ks. Władysław niewątpliwie był wiernym naśladowcą Ojca założyciela, Świętego Filipa, którego radość i pogodę ducha nosił w sercu i obdarzał innych. Był duszą każdego towarzystwa, każdego zgromadzenia ludzi, których zdrowym dowcipem dobrym humorem zabawiał i zachęcał do umiejętności cieszenia się życiem. Żywo w naszej pamięci brzmią słowa Jego dowcipów i opowiastek.
To tylko fragmenty, to tylko epizody z bogatego życia i doświadczenia śp. Księdza Władysława, którego żegnamy, i któremu dziś dziękujemy za Jego kapłańskie życie i kapłańską posługę, a dla nas filipinów za kapłańskie i filipińskie świadectwo jakie dawał będąc wikariuszem w Bytowie, proboszczem i przełożonym tutaj w Studziannie, będąc rekolekcjonistą i misjonarzem w wielu parafiach na polskiej ziemi, będąc konferencjonistą i spowiednikiem wielu kapłanów i osób życia konsekrowanego, dla których wiele serii rekolekcji i dni skupień przeprowadził w swoim życiu.
W tym miejscu nie można zapomnieć o jeszcze jednym a bardzo ważnym rysie kapłaństwa księdza Władysława. Wprost dziecięcą miłością ukochał Matkę Najświętszą, której zawierzył swoje kapłaństwo u zarania życia w świętogórskim Sanktuarium, które było Jego domem, Jego dumą, Jego miłością, a kiedy stanął na tej studziańskiej ziemi jakżesz bardzo mocno wrósł korzeniami wiary i miłości w tę studziańską, opoczyńską glebę czyniąc ją urodzajna w duchowe wartości, które głosił, którym służył. To właśnie tu u stóp Matki studziańskiej spędził największą część swego życia, najradośniejszą i najbardziej bogatą w dobre czyny, które idą za Nim i staja się niewątpliwie zasługującymi na szczęśliwą wieczność, o którą prosimy dobrego Boga przez wstawiennictwo Matki sławionej setkami kazań i wypowiedzianej poezji zamkniętej w złocistej koronie chwały i uwielbienia jakie objawiał wobec Matki Bożej studziańskiej i wtedy kiedy przygotowywał Was Drodzy studziańscy parafianie i pielgrzymi do wielkiej, radosnej uroczystości koronacji Cudownego Obrazu i w tylu innych uroczystościach, które organizował, które przeżywał, którymi razem z Wami się cieszył.
W refleksji nad śmiercią, która dotyka najczulsze struny ludzkiego serca chciałoby się przywołać owego skrzypka, który najpiękniejszą harmonię życia wygrywał dopóty, dopóki ostatnia struna nie została zerwana. Tak często o tym mówił, zwłaszcza kiedy głosił pogrzebowe mowy śp. Ksiądz Władysław. Żartobliwie pytaliśmy nieraz czy też dziś będzie o skrzypku? — zamarły usta, pękła ostatnia struna delikatnej nici ludzkiego życia.
Drogi nam Ojcze Władysławie, w takiej chwili jak obecna chcielibyśmy na pamięć przywołać te wszystkie epizody, sprawy z Twego kapłańskiego i filipińskiego życia, które głęboko zapadły nam filipinom polskim, w nasze serca. W dzisiejszą uroczystość pogrzebową duchem, sercem i modlitwą włącza się współbrat seminaryjnych O. Olgierd Kokociński, który z uwagi na stan zdrowia nie może uczestniczyć w tej żałobnej ceremonii. Również twój wychowanek kapłan, syn tutejszej parafii, którego jako proboszcz prowadziłeś do ołtarza prymicyjnego, Ks. Marian Gosa w żałobnej modlitwie jednoczy się z nami i z szacunkiem pochyla się nad Twoją trumną. Zajęcia duszpasterskie, misje święte na dalekim Pomorzu uniemożliwiły fizycznie uczestniczyć w Twym pogrzebie. W imieniu wszystkich polskich filipinów pragnę na koniec złożyć Tobie serdeczne podziękowania za przykład twego życia kapłańskiego i filipińskiego, za Twoją braterską miłość i dobroć, za Twój humor i dowcip, i radość jaką obdarzałeś nas młodszych współbraci. Swoją wdzięczność wyrażamy modlitewną pamięcią nie tylko dziś ale w naszych filipińskich pacierzach.
Ks. Zbigniew Starczewski COr.
Oratoriana 40, s. 141


Prezentacja
Nasi święci
Wspomnienia liturgiczne
Aktualności
Bytów
Celle
Gostyń
Poznań
Radom
Studzianna
Tarnów
Tomaszów Mazowiecki